
Dla wielu projektantów automatyki pożarowej drzwi na drodze ewakuacyjnej są jednym z tych elementów budynku, które pojawiają się na styku kilku branż: architektury, ochrony przeciwpożarowej, kontroli dostępu, automatyki drzwiowej i instalacji bezpieczeństwa. Na rysunku wyglądają prosto. W praktyce coraz częściej stają się urządzeniem mechatronicznym, którego zachowanie musi być przewidziane w scenariuszu pożarowym.
Co ma się wydarzyć po sygnale z systemu sygnalizacji pożarowej? Które drzwi mają się odblokować? Które powinny pozostać pod kontrolą? Jak zadziałają okucia antypaniczne, napędy, rygle, samozamykacze, kontrola dostępu i systemy nadzoru? Jak pokazać te zależności inwestorowi, projektantowi branżowemu albo rzeczoznawcy?
Właśnie w tym miejscu pojawia się G-U Polska – firma kojarzona przede wszystkim z techniką okienną i drzwiową, okuciami, systemami zamknięć oraz automatyką wejść. Dziś ten obszar coraz mocniej łączy się z projektowaniem bezpieczeństwa pożarowego, szczególnie tam, gdzie drzwi na drogach ewakuacyjnych przestają być wyłącznie elementem budowlanym, a zaczynają być częścią sterowanego i nadzorowanego systemu.
18 czerwca 2026 roku w siedzibie G-U Polska otwarto G-U Open Lab – nową przestrzeń demonstracyjną, stworzoną do prezentacji rozwiązań z zakresu automatyki budynkowej, bezpieczeństwa i zarządzania obiektem.
Nie jest to jednak klasyczny showroom, w którym ogląda się produkty w oderwaniu od rzeczywistego działania instalacji. G-U Open Lab ma pokazywać, jak poszczególne elementy współpracują ze sobą w warunkach zbliżonych do realnego budynku. To szczególnie ważne dla projektantów i rzeczoznawców, którzy muszą oceniać nie pojedynczy wyrób, ale sposób działania całego układu.

W demonstracyjnej instalacji G-U Open Lab istotną rolę pełni centrala FPM+ firmy Ela-compil. To ona odpowiada za zarządzanie prezentowanymi urządzeniami i pozwala pokazać zależności pomiędzy poszczególnymi systemami oraz ich działanie podczas realizacji jednego z zaprogramowanych scenariuszy przeciwpożarowych.
Dla środowiska FireMATRIX jest to szczególnie interesujące, ponieważ FPM+ została zaprojektowana jako modułowa centrala do sterowania i nadzorowania urządzeń oraz systemów uruchamianych w przypadku zagrożenia pożarem. W praktyce oznacza to możliwość omawiania na konkretnych przykładach takich zagadnień, jak: integracja urządzeń różnych producentów, nadzór nad elementami wykonawczymi, sterowanie funkcjami bezpieczeństwa oraz przejrzyste przedstawienie zależności projektowych.
Drugim ważnym elementem G-U Open Lab jest platforma GEMOS, służąca do integracji, wizualizacji i zarządzania systemami technicznymi budynku. W połączeniu z FPM+ pozwala ona pokazać, że nowoczesne bezpieczeństwo obiektu nie kończy się na pojedynczej centrali, napędzie czy zamku. Coraz częściej wymaga spójnej informacji o stanie urządzeń, ich wzajemnych zależnościach oraz reakcji na określone zdarzenia.

G-U Open Lab to jednak znacznie więcej niż przestrzeń prezentacyjna. To laboratorium komunikacji, czyli miejsce, w którym można przeprowadzić warsztaty, szkolenia produktowe i spotkania branżowe, zarówno stacjonarnie, jak i online. To dobra wiadomość dla rzeczoznawców ds. zabezpieczeń przeciwpożarowych i projektantów oraz osób, które na co dzień mierzą się z pytaniami dotyczącymi drzwi na drogach ewakuacyjnych, kontroli dostępu, automatyki wejść i ich wpływu na scenariusze pożarowe. Tego typu zagadnienia trudno wyjaśnić wyłącznie na kartach katalogowych. Jeszcze trudniej omówić je podczas krótkiej prezentacji targowej. Dużo łatwiej rozmawiać o nich przy działającej instalacji, gdzie można sprawdzić reakcję urządzeń, omówić warianty sterowania i zobaczyć konsekwencje projektowych decyzji.
Otwarcie G-U Open Lab może więc być ważnym krokiem w kierunku lepszej współpracy pomiędzy branżą okuć budowlanych, producentami i dystrybutorami automatyki drzwiowej, projektantami systemów bezpieczeństwa i rzeczoznawcami do spraw zabezpieczeń przeciwpożarowych.
Bo w nowoczesnym budynku drzwi ewakuacyjne nie są już tylko drzwiami. Są częścią scenariusza.
Autor:
Szymon Krauze
Marketing Manager
G-U Polska Sp. z o.o.

Temat omawiany od wielu lat -czy projektowanie instalacji słaboprądowych, w tym instalacji przeciwpożarowych- systemów sygnalizacji pożarowej (SSP), central sterujących (CSUP) czy systemów oddymiania – wymaga zdobycia i posiadania jakichkolwiek uprawnień?
Odpowiedź, jak to często bywa, brzmi: to zależy. Kluczowe znaczenie ma bowiem nie sam rodzaj instalacji, lecz kontekst, w jakim powstaje dokumentacja projektowa oraz jejrola w procesie inwestycyjnym.
Wszystko zależy od tego, o jakim projekcie mówimy.
Tak - projektant instalacji elektrycznych słaboprądowych (niskoprądowych), który sporządza projekt budowlany lub wykonawczy stanowiący część dokumentacji budowy, musi posiadać uprawnienia budowlane i być członkiem okręgowej izby inżynierów budownictwa.
Wynika to wprost z przepisów Prawa Budowlanego, które jasno wskazują, że projektowanie obiektów budowlanych i ich instalacji jest samodzielną funkcją techniczną w budownictwie. Funkcję tę mogą pełnić wyłącznie osoby posiadające odpowiednie kwalifikacje oraz aktualne członkostwo w samorządzie zawodowym.
Zgodnie z art. 12 ust. 1 ustawy Prawo budowlane:
„Samodzielne funkcje techniczne w budownictwie mogą wykonywać wyłącznie osoby posiadające odpowiednie wykształcenie techniczne i praktykę zawodową, stwierdzone decyzją o nadaniu uprawnień budowlanych.”
Projektowanie instalacji – w tym instalacji elektrycznych i teletechnicznych – jest bezpośrednio zaliczane do tych funkcji.
Dodatkowo art. 12 ust. 7 wskazuje:
„Warunkiem wykonywania samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie jest wpis na listę członków właściwej izby samorządu zawodowego.”
W praktyce oznacza to konieczność przynależności do Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa (PIIB).
Aby projektować instalacje słaboprądowe (teletechniczne, alarmowe, pożarowe, BMS itp.) w ramach inwestycji budowlanych, niezbędne są:
W praktyce systemy sygnalizacji pożarowej są najczęściej klasyfikowane jako instalacje elektryczne niskoprądowe, dlatego właściwą ścieżką jest specjalność elektryczna.
Spotyka się również interpretację, zgodnie z którą rozróżnienie pomiędzy uprawnieniami w specjalności elektrycznej i telekomunikacyjnej powinno wynikać z funkcji instalacji - tj. czy instalacja służy do przesyłu energii czy informacji.
W uproszczeniu:
Na pierwszy rzut oka taki podział wydaje się logiczny, jednak nie znajduje on jednoznacznego potwierdzenia w przepisach prawa i w praktyce okazuje się dużym uproszczeniem.
Zakres specjalności telekomunikacyjnej obejmuje projektowanie sieci i instalacji służących do transmisji informacji - zarówno przewodowej, jak i bezprzewodowej, wraz z infrastrukturą towarzyszącą.
Z kolei specjalność elektryczna obejmuje szeroko rozumiane instalacje i urządzenia elektryczne w obiektach budowlanych, w tym również instalacje niskoprądowe.
Problem polega na tym, że współczesne systemy techniczne – w tym SSP, CSUP czy DSO – są hybrydowe: zjednej strony przesyłają informacje (sygnały alarmowe), z drugiej – są zasilane energią elektryczną i często pełnią funkcje sterujące (np. sterowanie oddymianiem, drzwiami pożarowymi, windami).
To powoduje, że próba prostego podziału „energia vs informacja” jest niewystarczająca.

Zagadnienie to było przedmiotem zapytań kierowanych do Krajowej Komisji Kwalifikacyjnej przy Polskiej Izbie Inżynierów Budownictwa.
W odpowiedziach wskazywano m.in., że:
Co więcej, historycznie zanim wyodrębniono specjalność telekomunikacyjną instalacje te były projektowane w ramach specjalności elektrycznej i nadal w wielu przypadkach są tak traktowane przez organy administracji.
W praktyce interpretacja urzędów(organów administracji architektoniczno-budowlanej) rzeczywiście bywa różna:
W praktyce decydują często: zakres projektu, charakter inwestycji, interpretacja lokalnego urzędu lub organu nadzoru, a także stanowisko rzeczoznawcy ds. zabezpieczeń przeciwpożarowych.
Z punktu widzenia bezpieczeństwa formalnego inwestycji, przy projektowaniu systemów SSP należy przyjąć podejście ostrożne:
Zgodnie z przepisami, osoba wykonująca samodzielne funkcje techniczne (czyli m.in. projektant) musi być członkiem Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa (PIIB).
Członkostwo to nie jest formalnością – wiąże się m.in. z:
Brak wpisu do izby skutkuje tym, że projekt – nawet poprawny technicznie – nie ma mocy formalnej w procesie budowlanym.
.png)
Proces zdobycia uprawnień budowlanych jest wieloetapowy i obejmuje:
Dopiero po spełnieniu tych warunków możliwe jest uzyskanie uprawnień i wpis na listę członków izby.
Należy wyraźnie odróżnić projektowanie od montażu instalacji.
To rozróżnienie jest kluczowe, ponieważ często w praktyce rynkowej te role są mylone lub łączone – co może prowadzić do nieprawidłowości formalnych.
W praktyce pojawia się jeszcze jeden istotny wątek - projekty wykonywane poza formalnym procesem budowlanym, np.:
W takich przypadkach przepisy nie zawsze wymagają uprawnień budowlanych, jednak:
W przypadku systemów sygnalizacji pożarowej należy dodatkowo uwzględnić przepisy ochrony przeciwpożarowej oraz uzgodnienia z rzeczoznawcą ds. zabezpieczeń przeciwpożarowych.
Projekt SSP, jako element systemu bezpieczeństwa życia i zdrowia ludzi, podlega szczególnej kontroli. Nawet jeśli formalnie nie zawsze wymagane są uprawnienia budowlane (np. poza procesem budowlanym), to w praktyce brak odpowiednich kwalifikacji projektanta może skutkować odrzuceniem dokumentacji przez rzeczoznawcę lub organ nadzoru.
Bez ważnego wpisu do izby inżynierów i odpowiednich uprawnień budowlanych, projekt instalacji słaboprądowych - w tym systemów sygnalizacji pożarowej - nie będzie ważny zformalnego punktu widzenia i nie zostanie przyjęty w procedurzeadministracyjnej związanej z realizacją inwestycji budowlanej.
Jednocześnie należy pamiętać, że granica między projektowaniem „formalnym” a „technicznym” bywa w praktyce rozmyta - jednak odpowiedzialność za bezpieczeństwo użytkowników obiektu sprawia, że udział wykwalifikowanego projektanta z uprawnieniami powinien być standardem, a nie wyjątkiem.

Autor: Piotr Matuszewski
Dyrektor Produkcji w Ela-compil, szef działu FPM+.
Rzeczoznawca SITP, członek PIIB z uprawnieniami w specjalności telekomunikacyjnej, elektrycznej i elektroenergetycznej.
Ponad 25 lat doświadczenia w technicznej ochronie obiektów, autor projektów i publikacji branżowych, propagator BIM.

Tłumaczenie Polskiej i Europejskiej Normy PN-EN 13637:2015-07 Okucia budowlane. Sterowane elektrycznie systemy do wyjść przeznaczone do stosowania na drogach ewakuacyjnych. Wymagania i metody badań, zostało przyjęte przez PKN w marcu 2026 r. To prawdziwy „game changer” w kwestii bezpieczeństwa fizycznego, pod warunkiem….
W niemieckiej książce Brandmeldeanlagen Planen, Errichten, Betreiben z 2013 r. przeczytałem, że człowiek pozostaje jednym z najbardziej wrażliwych „czujników pożaru”. Aby umożliwić osobom w budynku, które zauważą pożar, szybkie i skuteczne wezwanie pomocy i ostrzeżenie innych, ręczne ostrzegacze pożarowe muszą być instalowane w dobrze widocznych i łatwo dostępnych miejscach. Być może stwierdzenie, że człowiek pozostaje jednym z najbardziej wrażliwych„ czujników pożaru” stoi za krajowymi zaleceniami, wskazującymi że włączenie ręcznego ostrzegacza pożarowego(ROP) powoduje przejście centrali sygnalizacji pożarowej do alarmu pożarowego II stopnia bez zwłoki czasowej. A może to relikt czasów, kiedy systemy sygnalizacji pożarowej opierały się wyłącznie na ręcznych ostrzegaczach pożarowych? W książce wskazano, że stare niemieckie państwowe przepisy budowlane, dotyczące szpitali, wymagały stosowania systemów sygnalizacji pożarowej wyposażonych wyłącznie w ręczne ostrzegacze pożarowe.
Parafrazując cytowane zdanie, człowiek jest jednym z najlepszych „czujników pożaru”. Ale można też powiedzieć, że jest również najlepszym kawalarzem, złodziejem, mordercą, terrorystą czy też szpiegiem. A więc ROP może służyć do wielu celów, często niekoniecznie mających coś wspólnego z bezpieczeństwem pożarowym.

W powołanej niemieckiej książce nie znalazłem informacji, że włączenie ręcznego ostrzegacza pożarowego ma natychmiast wywołać alarm pożarowy II stopnia. Napisano w niej, że transmisja alarmu może być opóźniona o maksymalnie3 min, a „jeśli w trakcie opóźnienia zostanie odebrany sygnał z ręcznego ostrzegacza pożarowego, transmisja alarmu i powiadomienie zostaną uruchomione natychmiast”. I to wydaje się mieć sens.
Mając na uwadze, że alarm z przycisku ROP nie daje dokładnego wskazania, gdzie potencjalny pożar wystąpił, informacja o tym że ktoś zgłasza pożar za pomocą ROP-a wchodzi w standardowy cykl opóźnienia wstępnego, wynoszącego 30 s, dającego operatorowi czas na dojście do centrali pożarowej i podjęcie odpowiednich działań sprawdzających.
Normę PN-EN 13637:2015-07 znam od wielu lat. Przetłumaczyłem tę normę na język polski. Ale dopiero po zapoznaniu się z omawianą niemiecką książką, zrozumiałem o co Niemcom chodzi. Dla niezorientowanych dodam, że powołana norma powstała w Niemczech i bazuje na ich wieloletnim doświadczeniu.

Przy niemieckim podejściu, kiedy ROP włącza alarm I stopnia, przestępca raczej nie powinien korzystać z ręcznego ostrzegacza pożarowego, ponieważ w przypadku sterowanego elektrycznie systemu do wyjść opóźnienie jest krótsze, a po czasie określonym w normie, odblokowanie drzwi jest pewne. Sytuacje, w których zgodnie z normą można uniemożliwić odblokowanie drzwi, omawiamy szczegółowo na szkoleniach Ewakuacja wg PN-EN 13637. Natomiast alarm niepotwierdzonego pożaru z ROP-a, ustawionego w trybie alarmu I stopnia, można skasować. Czyli użycie ROP-a do odblokowania drzwi jest bardziej ryzykowne, bo oczekiwanie dłuższe, a efekt niepewny.
Teraz spójrzmy jak to wygląda w naszym kraju. Użycie ROP-a natychmiast wyłącza blokadę drzwi, których odblokowanie jest sterowane elektrycznie za pomocą systemu do wyjść. Czyli inwestor zamontował system z opóźnieniem czasowym, żeby użyć go do walki z przestępcami, a oni dostali prezent w postaci ROP-a, wywołującego alarm II stopnia (który natychmiast odblokowuje drzwi), i... mogą zagrać inwestorowi na nosie.
Te i inne wątki są szeroko omawiane na szkoleniach Ewakuacja wg PN-EN 13637, organizowanych przez Platformę Automatyków Pożarowych FireMATRIX i Akademię Profesjonalnej Technicznej Ochrony Mienia APTOM.

Autor: Andrzej Tomczak ID Electronics Sp. z o.o
Ekspert, rzeczoznawca i wykładowca w zakresie bezpieczeństwa i zabezpieczeń, od ponad 30 lat zajmujący się systemami kontroli dostępu. Przedstawiciel Polskiej Izby Systemów Alarmowych w Polskim Komitecie Normalizacyjnym. Autor wielu artykułów nt. systemów bezpieczeństwa i zabezpieczeń oraz automatyki budynkowej.