
Kącik projektanta SSP: problemy, decyzje, rozwiązania
Dane obiektu zanonimizowano. Przypadek ma charakter ilustracji toku postępowania; nie jest wzorem rozwiązania ani zaleceniem dla innych obiektów.
Projekt systemu sygnalizacji pożarowej zwykle zaczyna się od rzutów i terminu. Dobór detekcji jest jednak wynikiem wcześniejszych decyzji: co system ma osiągnąć, w jakich warunkach będzie pracował i jak sprawdzimy, że działa. Jeżeli jedna z danych wejściowych jest błędna, błąd przechodzi przez kolejne etapy niezauważony, bo rysunki i zestawienia nadal „się zgadzają”. Poniżej pokazuję pięć pytań, które rozstrzygam przed analizą, oraz jeden przypadek z chłodni przeładunkowej, w którym pierwsza wersja danych różniła się od rzeczywistej o dwa rzędy wielkości.
Zanim rozpocznie się analizę, dobór narzędzi albo budowę scenariusza pożarowego, trzeba odpowiedzieć na pytanie podstawowe: czy ten przypadek rzeczywiście wymaga podejścia ukierunkowanego na cel (PBD), czy wystarczy zastosowanie przepisu i standardowej reguły projektowej? PBD nie zastępuje projektowania według przepisów, lecz uzupełnia je tam, gdzie normy nie dają wystarczającej podstawy do uzasadnienia rozwiązania.
Uruchomienie rozbudowanej analizy w przypadku typowym zwiększa nakład pracy, koszt i liczbę założeń. Z kolei analiza bez danych, kompetencji lub możliwości weryfikacji daje pozorną precyzję: wynik wygląda szczegółowo, ale nie ma wartości dowodowej. W swojej praktyce porządkuję tę decyzję pięcioma pytaniami kwalifikacyjnymi, które są pierwszym krokiem opracowanego przeze mnie modelu procesowego MPC-SSP. Model ten prowadzi projekt SSP od rozpoznania problemu, przez dane i scenariusz, po weryfikację rozwiązania.
Trzeba też odróżnić dwie decyzje: o zastosowaniu podejścia ukierunkowanego na cel oraz o wyborze środka dowodowego. Zakwalifikowanie przypadku nie oznacza automatycznie analizy CFD; o doborze metody decydują charakter problemu, złożoność obiektu, dostępność danych, wymagana wiarygodność i proporcjonalność nakładu do celu ochrony. Pytania nie zastępują wymagań przepisów ani odpowiedzialności projektanta.
Rozbudowaną analizę można uruchomić, gdy jednocześnie istnieje rzeczywisty problem projektowy, podejście preskrypcyjne jest niewystarczające, dane pozwalają zbudować scenariusz, zespół ma kompetencje, wynik da się zweryfikować, a sposób postępowania jest zgodny z wymaganiami formalnymi. Jeżeli którykolwiek warunek nie jest spełniony, nie przechodzimy do zasadniczej analizy, tylko uzupełniamy brak, zmieniamy metodę albo kończymy kwalifikację wynikiem negatywnym. Wynik pytań zapisuję w krótkiej karcie kwalifikacji i przechowuję razem z dokumentacją projektu.

Rys. 1. Pięć pytań kwalifikacyjnych przed analizą i działania korygujące, gdy odpowiedź jest negatywna. Zmiana danej wejściowej wymaga ponownej oceny zależnych odpowiedzi.
Rozpatrywana hala przeładunkowa pracuje w temperaturze około −5°C. Analizowana strefa hali ma około 100 m długości i 23 m szerokości, a wysokość pod sufitem podwieszanym wynosi około 7 m; nad nim znajduje się przestrzeń techniczna o wysokości około 1,8 m. Dziesięć parowników rozmieszczono wzdłuż hali co około 10 m. To przypadek, w którym pytanie 1 ma odpowiedź twierdzącą: skuteczność detekcji zależy od przepływów powietrza i transportu dymu, więc sama reguła geometryczna nie wystarcza. Dym nie zawsze unosi się pionowo do czujki, jeśli strumienie z parowników go odchylają i rozcieńczają.
Błędna dana. Pierwsza wersja danych, pochodząca z opracowania branży architektonicznej, zakładała wydajność jednej chłodnicy na poziomie 500 m³/h. Projekt technologiczny instalacji chłodniczej wskazał wartość rzeczywistą: 65 000 m³/h. Różnica jest 130-krotna. To dokładnie sytuacja z pytania 2: dane trzeba weryfikować u źródła, zanim staną się podstawą scenariusza, bo bez nich analiza prowadzi do pozornej precyzji. Nawet poprawiona wartość nie zamyka sprawy – dopóki nie mamy jej w dokumentacji techniczno-ruchowej (DTR) producenta, w rejestrze założeń pozostaje oznaczona jako „do potwierdzenia”, a nie jako fakt.
Kolumna konwekcyjna a przepływ powietrza. Dym z pożaru unosi się dzięki wyporowi ciepłej kolumny konwekcyjnej. W spokojnym powietrzu kolumna dociera do stropu bez zakłóceń. Gdy w hali pracują parowniki o dużej wydajności, na jej drodze są strumienie powietrza o prędkościach rzędu kilku metrów na sekundę, które mogą ją odchylić i rozcieńczyć (rys. 2 i 3). Strumienie te są chłodniejsze od powietrza w hali, więc dym mieszany z nimi się ochładza i traci wyporność: może przestać się unosić, a nawet opadać. Im mniejszy pożar, tym słabsza kolumna konwekcyjna i tym łatwiej ją zaburzyć, więc właśnie wczesna faza, w której system ma wykryć zagrożenie, jest najbardziej zależna od przepływu powietrza. Dlatego dane o wydajności parowników decydują o tym, jak szeroko trzeba sprawdzić transport dymu, w tym na niższych wysokościach, zanim ustalimy położenie punktów poboru..

Rys. 2. Pole prędkości powietrza w przekroju pionowym przez parownik (wynik wstępnej analizy numerycznej; skala 0–4,5 m/s). Źródło: analiza własna SIM FIRE (FDS, Smokeview).
Co to zmienia. Przy 500 m³/h prędkość powietrza przy wylocie parownika byłaby około 130 razy mniejsza niż przy 65 000 m³/h (prędkość to wydajność podzielona przez pole wylotu), czyli powietrze w hali byłoby praktycznie spokojne. Po poprawieniu danych przepływ jest wymuszony i niejednorodny: w analizie numerycznej lokalne prędkości strumieni przekraczają 2 m/s, a rozległe obszary hali przekraczają 0,5 m/s (rys. 2). Tuż przy wylocie prędkość przekracza 4 m/s, a po stronie przeciwległej do parownika powietrze porusza się wyraźnie wolniej.
Rysunek 3 pokazuje, jak w analizie wstępnej wygląda zadymienie przy pożarze o małej mocy w hali z pracującymi parownikami. Pożar o mocy 50 kW jest źródłem testowym o zadanej mocy, przyjętym do oceny transportu dymu, a nie odwzorowaniem konkretnego materiału palnego. W modelu zastosowano paliwo zastępcze z założonymi wydajnościami sadzy i tlenku węgla; wielkość cząstek dymu nie jest modelowana, a jej wpływ na czułość detekcji zasysającej wymaga odrębnej oceny.


Rys. 3. Zadymienie w hali po zapłonie pożaru o mocy 50 kW (zapłon w 120 s symulacji): (a) t = 138 s, czyli 18 s po zapłonie; (b) t = 175 s, czyli 55 s po zapłonie (wynik wstępnej analizy numerycznej). Barwa i przezroczystość dymu mają charakter jakościowy. Źródło: analiza własna SIM FIRE (FDS, Smokeview).
Test rzędu wielkości. Prosty test rzędu wielkości wykryłby tę różnicę wcześnie: łączny strumień powietrza przetłaczany przez parowniki, odniesiony do kubatury hali, daje krotność wymian powietrza na godzinę (w obiegu wewnętrznym, bez dopływu powietrza z zewnątrz). W modelu (10 parowników, kubatura analizowanej strefy rzędu 16 500 m³) wartość 65 000 m³/h na parownik odpowiada około 40 wymianom na godzinę, a wartość 500 m³/h – około 0,3 wymiany. Różnica między „nieruchomym” a „intensywnie mieszanym” powietrzem jest widoczna od razu.
W obu wersjach danych detekcja musi być dostosowana do temperatury około −5°C. Różnica dotyczy tego, jak dobieramy czułość i klasę urządzeń, gdzie umieszczamy punkty poboru i jak szeroko weryfikujemy rozwiązanie:
Rejestr założeń to lista danych z podanym źródłem, statusem i wpływem na wynik. Zapis wydajności parownika oraz założenia o temperaturze wygląda w nim następująco:
Podobnie traktuję inne założenia środowiskowe. W analizowanym stanie pracy przyjęto stałą temperaturę w hali, czyli brak rozwarstwienia. Przy innych stanach, na przykład z otwartymi bramami dokowymi, rozkład temperatury może się zmienić, a rozwarstwienie wpływa na to, czy dym dociera do poziomu czujek. Dlatego założenie to ma w rejestrze status „do sprawdzenia w analizie numerycznej”, a jego omówienie jest tematem osobnego opracowania.

Błąd tego typu nie wynika z braku wiedzy projektanta, lecz z braku systemu pracy z danymi. Pytanie 2 warto zamienić w prosty rejestr założeń, prowadzony od początku projektu:
Opisany przypadek jest pojedynczym przykładem i nie uprawnia do ogólnych wniosków o chłodniach przeładunkowych. Pole prędkości na rys. 2 i zadymienie na rys. 3 pochodzą z wstępnej analizy numerycznej z ograniczeniami modelu (m.in. jeden stan pracy, krótki czas symulacji, jeden scenariusz pożaru o mocy 50 kW). Wynik ma charakter wstępny i zostanie zamknięty po potwierdzeniu wydajności parowników w dokumentacji producenta. Rys. 3 ma charakter jakościowy i nie służy do oceny czasu wykrycia. Analizę wykonano dla jednego stanu pracy z jednorodną temperaturą w hali; wpływ rozwarstwienia temperatury i otwartych bram nie jest przedmiotem tego artykułu. Do projektu wykonawczego stosuje się wyniki końcowe. Artykuł nie zawiera wyników dotyczących czasu wykrycia ani oceny bezpieczeństwa ewakuacji.
[1] PKN-CEN/TS 54-14 Systemy sygnalizacji pożarowej – wytyczne planowania, projektowania, instalowania, odbioru, eksploatacji i konserwacji.
[2] PN-EN 54-20 Systemy sygnalizacji pożarowej – czujki dymu zasysające.
[3] SITP WP-02:2021 Wytyczne projektowania instalacji sygnalizacji pożarowej.
[4] Fire Industry Association (FIA), Guidance Note: Fire Detection in High Airflow Environments Including Electronic Equipment Installations, 2020.

Daniel Jahn — projektant systemów sygnalizacji pożarowej i automatyki przeciwpożarowej oraz analityk pożarowy, autor projektu SIMFIRE. Ma 15 lat doświadczenia w automatyce przeciwpożarowej. Zajmuje się projektowaniem systemów przeciwpożarowych, opracowywaniem scenariuszy pożarowych, analizami CFD i audytami przedodbiorowymi. W ramach SIMFIRE rozwija metodykę projektowania SSP ukierunkowanego na cel ochrony oraz materiały edukacyjne dla projektantów.
Więcej o projekcie SIMFIRE: simfire.eu
Czy każda klapa przeciwpożarowa potrzebuje kabla zapewniającego ciągłość zasilania podczas pożaru? Czy wszystkie sygnały jej położenia muszą trafić do SSP? Czy osobny moduł sterujący dla każdej klapy rzeczywiście poprawia bezpieczeństwo? Projektant automatyki pożarowej musi rozstrzygnąć te kwestie, nawet jeżeli w przepisach nie znajdzie gotowego schematu.
W styczniu 2023 roku na łamach A&S opublikowałem artykuł „Nieprecyzyjne Warunki Techniczne”. Postawiłem w nim tezę, że brak szczegółowych zapisów nie musi być przeszkodą w projektowaniu. Może pozostawiać miejsce na świadomą decyzję techniczną. Po niemal czterech latach nadal tak uważam, choć dzisiaj kilka kwestii przedstawiłbym precyzyjniej.
Wrócę do trzech przykładów z poprzedniego tekstu. To na nich najlepiej widać, gdzie kończy się powielanie rozwiązań, a zaczyna odpowiedzialność za projekt.
Projektujemy systemy, których zadania bywają określone dokładniej niż sposób ich realizacji. Wiemy, jaki efekt trzeba osiągnąć, ale dobór urządzeń, połączeń i zależności pozostaje po naszej stronie. W takiej sytuacji łatwo przyjąć, że dodatkowy moduł, przewód lub sygnał zwrotny będzie rozwiązaniem „na wszelki wypadek”.
Czy zawsze będzie to rozwiązanie lepsze? Moim zdaniem nie. Każdy dodatkowy element trzeba połączyć, uruchomić, sprawdzić i później konserwować. Jeżeli nie potrafimy wskazać jego funkcji, samo powiększenie instalacji nie uzasadnia jeszcze przekonania, że zwiększyliśmy jej bezpieczeństwo.
W poprzednim artykule pisałem o swobodzie projektanta. Dzisiaj mocniej podkreśliłbym jej warunek: wybrane rozwiązanie trzeba uzasadnić. Brak szczegółowego zapisu nie zwalnia z wykazania zgodności z wymaganiami, scenariuszem pożarowym i warunkami stosowania urządzeń.
Pierwszy przykład dotyczy przeciwpożarowych klap odcinających w wentylacji bytowej. Rozważmy klapę z siłownikiem ze sprężyną powrotną, która po odłączeniu napięcia zamyka się do położenia bezpiecznego. Czy zasilający ją kabel musi zapewniać dostawę energii podczas pożaru?
W 2023 roku odpowiedziałem: nie zawsze. Podtrzymuję to stanowisko, ale sam fakt zastosowania sprężyny nie wystarcza do podjęcia decyzji o okablowaniu. Trzeba sprawdzić funkcję klapy w całej instalacji oraz wymagania właściwe dla danego projektu.
W przywołanym wówczas § 187 WT istotne są nie tylko zapisy ust. 5 dotyczące klasy PH. Ustęp 3 wiąże ciągłość dostawy energii lub przekazu sygnału z czasem potrzebnym do uruchomienia i działania urządzenia. Ustęp 6 odnosi się także do wpływu elementów budynku i wyposażenia na zachowanie tej ciągłości. Analiza powinna więc obejmować cały zespół kablowy, łącznie z mocowaniami. [1]
Wyobraźmy sobie dwa przypadki. W pierwszym klapa ma zamknąć się niezwłocznie po alarmie. Odłączenie zasilania uruchamia sprężynę, a przerwa w obwodzie prowadzi do oczekiwanego położenia. W drugim klapa musi pozostać otwarta przez określony czas, na przykład do zakończenia przewidzianej w scenariuszu sekwencji. Przedwczesny zanik napięcia może wtedy zakłócić działanie instalacji.
Ten sam typ siłownika, a inne konsekwencje uszkodzenia. Dlatego najpierw ustalmy funkcję klapy, potem skutki utraty zasilania i sterowania, a dopiero na tej podstawie dobierajmy okablowanie. Nie przenośmy wniosków dotyczących klap wentylacji bytowej na klapy pracujące w instalacji oddymiającej.
To argument za analizą konkretnego rozwiązania, a nie ogólne zwolnienie ze stosowania zespołów kablowych o wymaganej odporności ogniowej. Pozostają również pozostałe wymagania dotyczące doboru przewodów oraz warunki określone przez producentów.
Drugi przykład dotyczy podziału zadań pomiędzy system sygnalizacji pożarowej (SSP) a system zarządzania budynkiem (BMS). W § 268 ust. 6 WT wskazano obowiązek uruchamiania klap przez instalację sygnalizacyjno-alarmową w strefach, w których jest ona wymagana. Ten zapis nie ustanawia powszechnego obowiązku przekazywania do SSP wszystkich sygnałów położenia klap. [1]
W dużym obiekcie wyposażonym w BMS uważam za właściwy następujący podział: SSP realizuje sterowania wynikające ze scenariusza pożarowego, a BMS odbiera informacje o położeniu klap potrzebne do nadzoru eksploatacyjnego. Dotyczy to zwłaszcza klap wentylacji bytowej, której pracę nadzoruje automatyka budynkowa.
Dlaczego? Po pierwsze, informacja o niewłaściwym położeniu klapy jest potrzebna do zarządzania wentylacją. W układach o dużych wydajnościach trzeba przewidzieć odpowiednią reakcję, aby ograniczyć ryzyko uszkodzenia instalacji wskutek nieprawidłowych warunków ciśnieniowych. Sposób tej reakcji wymaga uzgodnienia z projektantem wentylacji.
Po drugie, służby techniczne potrzebują informacji, którą klapę sprawdzić i gdzie jej szukać. BMS może powiązać stan klapy z obsługiwanym układem, historią zdarzeń i powiadomieniem osoby odpowiedzialnej za utrzymanie. Sam komunikat odebrany przez centralę pożarową nie zapewnia jeszcze takiego wykorzystania informacji.
Po trzecie, przy dużej liczbie klap zmiany ich położenia mogą wywołać wiele komunikatów w krótkim czasie. Projektant powinien ocenić ich znaczenie, sposób prezentacji oraz możliwości konkretnego systemu. Gromadzenie sygnałów bez określenia, kto i do czego ich użyje, utrudnia obsługę zamiast jej pomagać.
Mechaniczne kierowanie wszystkich sygnałów eksploatacyjnych do SSP uważam więc za błąd projektowy. Nie dlatego, że centrala nie potrafi ich odebrać, lecz dlatego, że rezygnujemy z przemyślanego podziału funkcji pomiędzy instalacjami.
Trzeba jednak wyraźnie określić granicę tej zasady. Jeżeli potwierdzenie położenia jest niezbędne do wykonania funkcji bezpieczeństwa pożarowego, musi być obsłużone w układzie spełniającym wymagania tej funkcji. Samo podłączenie sygnału do standardowego BMS nie jest wystarczającym uzasadnieniem. W niewielkim obiekcie bez BMS nadzór techniczny może natomiast korzystać z możliwości SSP, z odpowiednim rozdzieleniem stanów technicznych i alarmów pożarowych.
Polecenie zamknięcia nie jest potwierdzeniem zamknięcia. W dokumentacji należy odróżnić rozkaz, sygnał osiągnięcia położenia i informację o uszkodzeniu. Dopiero wtedy wiadomo, co rzeczywiście nadzorujemy.
Trzeci przykład to liczba modułów sterujących. Czy zasada „jedna klapa, jeden moduł” zawsze prowadzi do optymalnego projektu? Nadal nie jestem przekonany.
Jeżeli kilkanaście klap ma wykonać to samo działanie, w tym samym czasie i w odpowiedzi na ten sam sygnał, warto rozważyć sterowanie grupowe. Samo sąsiedztwo klap nie wystarcza. Decydują ich funkcje w scenariuszu pożarowym oraz właściwości urządzeń i obwodów.
Nie wystarczy też sprawdzić obciążalności wyjścia modułu. Przed przyjęciem wspólnego sterowania trzeba odpowiedzieć na kilka pytań:
Dopiero taka analiza pozwala ocenić, czy ograniczenie liczby modułów jest uzasadnione. Tańszy układ, którego nie da się sprawnie sprawdzić i utrzymać, może okazać się kosztowny w eksploatacji. Z kolei osobny moduł dla każdej klapy nie zastąpi analizy skutków awarii wspólnego zasilania.
Po ponownej lekturze artykułu z 2023 roku widzę kwestię, którą należało mocniej zaakcentować: zachowanie systemu po awarii. Na schemacie pokazujemy zwykle prawidłową sekwencję. SSP wysyła polecenie, klapa zamyka się, wentylator zatrzymuje, a pozostałe urządzenia wykonują zadania wynikające ze scenariusza.
Ale co się stanie, jeżeli przewód zostanie przerwany, moduł przestanie działać albo zaniknie komunikacja? Czy uszkodzenie zasilacza wpłynie na urządzenia w kilku strefach? I czy stan bezpieczny dla pojedynczego urządzenia będzie bezpieczny dla całej instalacji?
Wróćmy do klapy ze sprężyną powrotną. Po zaniku napięcia może zamknąć się prawidłowo. Jeżeli jednak współpracujący z nią układ wentylacyjny nie zareaguje zgodnie z założeniami, samo poprawne działanie klapy nie rozwiąże problemu. Właśnie w takich miejscach potrzebna jest koordynacja automatyki pożarowej z wentylacją i automatyką budynkową.
Podobnie należy podejść do komunikatów. Awaria jednego elementu może wywołać kilka kolejnych zdarzeń. Obsługa powinna umieć odróżnić przyczynę od skutków, a alarm pożarowy od stanu eksploatacyjnego. To również jest zadanie projektowe.

Do decyzji technicznych dochodzi ustalenie podstawy prawnej projektu. W tej kwestii wersja artykułu z 2023 roku wymaga aktualizacji.
Ustawa z 31 lipca 2026 roku wprowadziła do Prawa budowlanego art. 102a–102c. Przewidują one możliwość stosowania dotychczasowych przepisów w określonym zakresie przez 18 miesięcy od 20 września 2026 roku. W przypadku opisanym w art. 102a znaczenie ma złożenie przez inwestora oświadczenia organowi prowadzącemu postępowanie. Wybór dotychczasowych przepisów obejmuje wtedy również projekt techniczny. [2]
Komunikat ministerstwa z 18 września 2026 roku potwierdzał ten mechanizm i informował o trwających pracach nad nowym rozporządzeniem. [3] Nie należy więc poprzestawać na ogólnym stwierdzeniu, że „projektujemy według WT”. Trzeba wskazać właściwe brzmienie przepisów i podstawę ich zastosowania do konkretnej inwestycji.
Przykłady w tym artykule odnoszą się do wskazanych zapisów rozporządzenia z 12 kwietnia 2002 roku. Ich zastosowanie wymaga ustalenia, czy to właśnie te przepisy stanowią podstawę danego projektu. Zmiana regulacji nie zmienia działania sprężyny w siłowniku, ale może zmienić wymagania, w których granicach uzasadniamy rozwiązanie.
Możemy mieć poprawny projekt SSP, poprawny projekt wentylacji i właściwie dobrane klapy, a mimo to otrzymać instalację, która jako całość nie realizuje założeń. Wystarczy, że nikt nie sprawdzi wzajemnych zależności.
Koordynacja nie może zatem kończyć się na usunięciu kolizji tras kablowych z kanałami. Powinna określać, kto wydaje polecenie, kto odbiera potwierdzenie, jaki jest oczekiwany czas reakcji oraz co dzieje się w razie niewykonania zadania. Te ustalenia muszą być spójne w scenariuszu pożarowym i odpowiednich częściach dokumentacji.
Od 9 sierpnia 2023 roku obowiązuje rozporządzenie MSWiA z 5 sierpnia 2023 roku dotyczące uzgadniania projektów pod względem ochrony przeciwpożarowej. [4] Samo uzgodnienie nie zastąpi jednak precyzyjnego opisu zależności. Szczegółowość każdego opracowania powinna odpowiadać jego funkcji i wymaganemu zakresowi; nie ma potrzeby przenosić wszystkich szczegółów instalacji do projektu architektoniczno-budowlanego.
W poprzednim tekście napisałem, że dobrze rozwiązanego zagadnienia nie można zakwestionować. Dzisiaj sformułowałbym to ostrożniej. Uzasadnienie techniczne ułatwia obronę decyzji, ale nie gwarantuje jej akceptacji. Można przecież pominąć wymaganie albo błędnie odczytać warunki stosowania urządzenia.
W razie sporu warto wskazać rozważane warianty i powody wyboru. Oczekiwałbym też konkretnego wskazania, którego wymagania rozwiązanie nie spełnia. Argument „od lat robimy inaczej” niewiele wyjaśnia. Kiedy nieprecyzyjne zapisy WT spotykają się z nieprecyzyjnym projektem, wtedy rzeczywiście pojawia się problem.
Swoboda projektowa nie oznacza stosowania urządzeń wbrew ich przeznaczeniu, instrukcjom montażu czy dokumentacji producenta. W oryginalnym artykule przywołałem próbę wykorzystania liniowych czujek dymu do kontroli strzałki ugięcia stalowej konstrukcji hali. Miałem okazję opiniować ten pomysł i na szczęście udało się zatrzymać jego realizację. Brak szczegółowego zakazu w WT nie był argumentem za takim zastosowaniem.
Trzeba również ustalić właściwe dla projektu wymagania normowe i warunki współpracy urządzeń. Deklarowane właściwości pojedynczego elementu nie potwierdzają jeszcze poprawności całego układu.
Warto przy tym spojrzeć na projekt z perspektywy osoby, która za kilka lat będzie szukała niesprawnej klapy. Czy odnajdzie ją w dokumentacji? Czy odtworzy zależności sterowania? Czy będzie mogła wykonać próbę bez zbędnego wyłączania znacznej części budynku? Odpowiedzi wpływają na późniejszą sprawność instalacji równie konkretnie jak dobór modułu czy przewodu.
Przed przyjęciem rozwiązania proponuję wrócić do siedmiu pytań:
Nadal uważam, że nieprecyzyjność Warunków Technicznych nie musi być przeszkodą w projektowaniu. Oznacza jednak więcej analiz i uzgodnień z pozostałymi branżami. Nie ma innej drogi, jeżeli chcemy odpowiadać za działanie całej instalacji.
Zachęcam do merytorycznej polemiki. Szczególnie interesują mnie sytuacje, w których próby funkcjonalne lub eksploatacja zweryfikowały przyjęte założenia. Które zależności między SSP, klapami i automatyką wentylacji sprawiły Państwu najwięcej trudności?
[1] Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 12 kwietnia 2002 r., tekst jednolity Dz.U. 2022 poz. 1225, w szczególności § 187 i § 268 ust. 6. Odniesienia do tego brzmienia należy rozpatrywać z uwzględnieniem podstawy prawnej konkretnej inwestycji. https://api.sejm.gov.pl/eli/acts/DU/2022/1225/text.html
[2] Ustawa z 31 lipca 2026 r., Dz.U. 2026 poz. 1161, art. 2 pkt 4 dodający art. 102a–102c Prawa budowlanego. https://api.sejm.gov.pl/eli/acts/DU/2026/1161/text.pdf
[3] Komunikat Ministerstwa Rozwoju i Technologii z 18 września 2026 r. dotyczący prac nad Warunkami Technicznymi. Komunikat MRiT
[4] Rozporządzenie MSWiA z 5 sierpnia 2023 r. w sprawie uzgadniania projektów pod względem ochrony przeciwp
ożarowej, Dz.U. 2023 poz. 1563. https://api.sejm.gov.pl/eli/acts/DU/2023/1563/text.pdf

Michał Zalewski — absolwent Politechniki Gdańskiej i studiów podyplomowych Zarządzania Projektami Politechniki Warszawskiej. Niezależny konsultant i inżynier uruchomieniowy z wieloletnim doświadczeniem w branży systemów bezpieczeństwa pożarowego.
właściciel
SETUP TEAM

Tegoroczna edycja koncentrowała się wokół najważniejszych wyzwań stojących przed branżą: nowych wymagań technicznych, zmian w przepisach, ochrony ludności, bezpieczeństwa infrastruktury krytycznej oraz rosnącej roli integracji systemów bezpieczeństwa. Szczególną uwagę poświęcono zagadnieniom związanym z projektowaniem, wykonaniem i eksploatacją instalacji, które mają bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo użytkowników obiektów.
Wydarzenie było doskonałą okazją do wymiany doświadczeń oraz rozmów o kierunkach rozwoju branży. Coraz większe znaczenie zyskuje nie tylko samo wykrycie zagrożenia, ale również szybka analiza informacji, automatyczne podejmowanie decyzji oraz skuteczna współpraca wielu systemów – od sygnalizacji pożarowej, przez sterowanie urządzeniami przeciwpożarowymi, aż po systemy integrujące bezpieczeństwo całego obiektu.
Podczas spotkań i rozmów branżowych wiele miejsca poświęcono praktycznym aspektom realizacji inwestycji – od etapu koncepcji i projektu, poprzez dobór odpowiednich rozwiązań, aż po odbiory i późniejszą eksploatację. Widać wyraźnie, że przyszłość bezpieczeństwa pożarowego będzie opierać się na rozwiązaniach otwartych, komunikujących się ze sobą i zapewniających pełną kontrolę nad stanem infrastruktury.
Dla zespołu FireMATRIX była to również cenna okazja do przedstawienia idei nowoczesnego podejścia do sterowania i monitorowania urządzeń ochrony przeciwpożarowej, w tym centrali FPM+ – rozwiązania wspierającego integrację, nadzór i obsługę urządzeń przeciwpożarowych w nowoczesnych obiektach.
Dziękujemy wszystkim osobom, z którymi mieliśmy możliwość porozmawiać, wymienić doświadczenia i wspólnie spojrzeć na przyszłość naszej branży. Takie wydarzenia pokazują, że bezpieczeństwo pożarowe to nie tylko wymagania formalne, ale przede wszystkim odpowiedzialność za ludzi, obiekty i ciągłość działania.
Do zobaczenia na kolejnych spotkaniach branżowych!











